40 i co dalej... | Polecam

Ulubieńcy… makijaż ⎢Kolorówka

10. sierpnia 2018

Ostatni już post w temacie ulubieńców kosmetycznych. Tym razem będą to produkty makijażowe, tak zwana kolorówka, czyli kosmetyki to makijażu oczu i ust. Zapraszam.

Poprzednie wpisy z serii Ulubieńców, które się już pojawiły: pielęgnacja, kosmetyki Chanel, makijaż twarzy

Oczy

cienie

Poza moimi ulubionymi cieniami Chanel, o których pisałam w osobnym wpisie mam jeszcze 3 ulubione paletki. Oto one:

Too Faced Funfetti – paletka 12 odcieni, spodobały mi się jej wiosenno/letnie kolory, a przede wszystkim różowy funfetti, który jest moim absolutnym faworytem i bardzo często go używam do makijażu oczu własnie w tych cieplejszych porach roku. Jest tak pięknie napigmentowany brokatowym różem… ech cudne.  4 cieni nie użyłam chyba ani razu, ale tak to już często jest z dużymi paletkami.

MAC – 9 odcieni, kupiłam ją ze wzgędu na dużo dobrych opini o produktach tej firmy, w tym przypadku o cieniach. Rzeczywiście fajnie się rozcierają i są dobrze napigmentowane. Ja wybrałam palatkę z klasycznynymi kolorami (tak mi się wydaje, że odcienie brązu pasują do wszystkiego, latem z dodatkiem złotego cienia, jesienią trochę ciemniejsze… #ilike ).

Ostatnia paletka, którą regularnie używam to Smash Box z 3 kolorami. Tak naprawdę to ten najciemniejszy odcień używam najczęściej, do 80% makijaży i ze wszystkich tych 3 paletek powyżej  i różnych odcieni, które się w nich znajdują, to ten ciemny oraz różowy funfetti z Too Faced używam najczęściej w cieplych porach roku. Gdy wyjeżdam na kilka dni wystarczy mi tak naprawdę ta mała paletka na cały makijaż oczu. W zimnych porach (jesień/zima) moją paletką numer jeden jest Chanel Les 4 Ombres 268, o której pisałam w TYM wpisie.

Kredki, eyelinery…

Lubię te z Sephory, te moje są lekko błyszczące, więc najchętniej je stosuję do delikatniejszego makijażu, ale moim absolutnym favorytem do znacznej większości makijaży jest Dior. Ja mam w odcieniu ciemnego brązu i do mojej urody idealnie pasuje. Czarne eyelinery są za mocne i źle się z takimi czuję. Nie ukrywam, na początku nie bardzo wiedziałam jak nim malować i się wkurzałam, że nie ma żadnego pigmentu. Ostatecznie złapałam dryg jak się nim posługiwać i stał się moim numerem jeden.

Kredka z Giorgio Armani jest stosunkowo nowym nabytkiem i właściwie klasyfikowałaby się do następnych ulubieńców (planowo w styczniu), no ale jak już ją tu mamy, to wspomnę tylko że jest idealna, żeby podkreślić brwi i uzupełnić włoski. Nie jest ma bardzo intensywnego koloru i w moim przypadku idelanie stapia się z moim naturalnym kolorem brwi. A sztucznego efektu mocno wyrysowanych brwi ala Horodyńska nie lubię 😉

Fajne jest też to, że z jednej jest wysówana kredka, a z drugiej ma mały grzebyczek.

Tusze do rzęs często zmieniam i w zasadzie jak mi się jeden skończy, to kupuję inny. Szukam takiego tuszu, który mi rzęsy bardziej pogrubi i ni wydłuży, z racji tego, że noszę okulary. Kto ma okulary to wie, że długie rzęsy mogą zrobić krzywdę szkłom… poza tym zostawiają czarne ślady 😀 Natomiast ze wszystkich, których używałam ostatnie 12 miesięcy (lipiec17/czerwiec 18) te dwa były najlepsze. Lancome Monsieur BIG – i rzeczywiście rzęsy są BIG 😉 Widać ewidentną różnicę między okiem bez tuszu, a z tuszem. Wydłuża, trochę pogrubia… tak to mój faworyt.

Drugi to Clinique tusz wodoodporny. Tego używam tylko w sytuacjach z dużym prawdopodobieństwem rozmazania, np. na nartach (vlogi z nart w Austrii możecie zobaczyć u mnie na YouTube TU)  czy impreza w upalne dni. Sprawdził się rewelacyjnie.

Usta

Ostatnia kategoria 🙂 Uff 😉

Aż się sama dziwię, że aż tyle szminek tu się pojawiło (plus szminki Chanel w osobnym wpisie). Dlaczego się dziwię? Ja zawsze stawiałam na makijaż oczu, zdecydowanie się bardziej koncentrowałam na ich podkreśleniu. Szminki czy błyszczyki jakieś tam miałam i maznęłam sobie od czasu do czasu bez większego skupiania uwagi na tej części twarzy. Zresztą tak się kiedyś malowało, albo mocne oczy i delikatne usta, albo mocne usta i delikatne oczy, a ja miałam zawsze wrażenie, że jak nie pomaluję oczu to giną mi na twarzy, a z mocnymi ustami czułam się źle i nieswojo. Poza tym szminkę trzeba ciągle poprawiać… Tak było kiedyś, natomiast ta kwestia się zmieniła ok 2-3 lata temu i teraz chętniej podkreślam usta. Nadal oczy są najważniejsze, ale jak już się maluję to bez szminki z domu nie wyjdę 🙂

Pierwsze dwie to Lancome Liquid Lipstick. Po lewej Jucy Shaker nr 252błyszcząca, zawiera olejki odżywcze i idealna dla suchych ust. Natomiast nie jest też bardzo trwała. Ma dwufazową formułe i trzeba przed nałożeniem wstrząsnąć opakowaniem. Po prawej Matte Shaker nr 272 jak nazwa wskazuje jest to matowa szminka z podobną formułą.

Jeśli szukacie trwałej płynnej szminki to ta SmashBox Always On jest absolutnym hitem. Rzeczywiście utrzymuje się na ustach bardzo długo, jednocześnie nie ma się uczucia, że coś na noch jest. To był też powód, dla którego rzadko malowałam usta, nie lubiłam tego uczucia, że coś na nich jest… wiecie o co mi chodzi? Tą szminkę nosi się kompfortowo 🙂 (tak bym to określiła).  Następna będzie w jasniejszym kolorze.

MAC Candy yum yum – matowa szminka. Uwielbiam ją za kolor. Jest obłędny – pod warunkiem, że lubisz  kolor różowy 😉 . A najlepiej wygląda na zdjęciach i już dostałam sporo komplementów. Ma niestety jedną zasadniczą – wysusza usta! Więc jak ktoś ma do tego tendencje to szminka nie będzie dobrze wyglądać. Ja mam jednak sposób i sprawdza się idealnie (to poleciła mi makup artist). Zanim zacznę nakładać makijaż na twarz smaruję usta maścią retinox, gdy cały makijaż jest gotowy, maść wchłania się pozostawiają idelnie miekkie, nawilżone usta. Po nałożeniu szminki usta wyglądają bosko!. Polecam

Ostatni już produkt makijażowy w tym wpisie. Kredka do ust Estee Lauder Double Wear – nakładam ją do mojej czerwonej szminki z Chanel. uwielbiam jej konsystencję, łatwość w obrysowywaniu konturu oraz fakt, że na jednym końcu jest pędzelek, którym rozcieram kredkę (w razie potrzeby) lub samą szminkę. Idealnie rozwiązanie do torebki, 2 w 1 sprawdza się rewelacyjnie.


To już wszystkie wpisy kosmetyczne w tych ulubieńcach. Następne będą najwcześniej za pół roku. I pewnie też w okrojonej ilości, bo większość z tych kosmetyków nadal używam i są nadal moimi ulubieńcami.


Pozdrawiam Was sedecznie i napiszcie mi proszę, czy macie, któryś z tych produktów i jak Wam się sprawdzają. 


buziaki

Olgietta



 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Close