40 i co dalej...

5 propozycji z klimatyczną muzyką do słuchania w jesienne wieczory.

21. października 2018

Jesień za oknami, chociaż pogoda rozpieszcza nas w tym roku niemożliwie to na pewno chłodne, deszczowe dni przyjdą niebawem. Dni stają się krótsze i coraz większą ochotę mamy na przytulne wieczory, przy blasku świec, pod pluszowym kocykiem. Być może w towarzystwie fajnej muzyki. Jeśli szukacie takiej muzyki właśnie, to zapraszam do wpisu.

Przed chwilą pomyślałam, źe podzielę się z Wami tytułami albumów, które uwielbiam słuchać w takie wieczory, do tego lampka wina,  książka, albo siadam i piszę coś na bloga tak jak teraz. Lub poprostu, gdy chcę się wyciszyć, podumać, zrelaksować. Gdybym miała kominek w domu to obrazek były kompletny. Zawsze wyobrażam sobie jaby to było: ja siedząca w fotelu, z ulubionym kocykiem, kominek się pali, wino lub kubek herbaty w ręce, na stoliku kilka świec, za oknem pruszy śnieżek i ta cudna muzyka… W wersji bardziej romantycznej przytulam się do mojego księcia. 😉

♣♣♣

A oto moja muzyczna propozycja:

1. Goeroge Michael
Songs from the last century

To jest album z 1999 roku, a ja go odkryłam dopiero jakieś 2 lata temu. Cudowny klimat, cudowny głos Michaela i jazzowe aranżacje. Chociażby utworu Roxanne, którą zna się przede wszystkim z wykonania The Police (Sting). Jeżeli nie znacie tego albumu to koniecznie powinniście się z nim zapoznać. Ja się zakochałam w tej muzyce od pierwszego wysłychania.

Za każdym razem gdy słycham tego wykonania, mam ciary na całym ciele.

2. Frank Sinatra
Romance
New York, New York

To są właściwie dwa albumy. Chyba nikomu nie muszę przedstawiać Sinatry. Myślę, że każdy słyszał niejedną piosenkę w jego wykonaniu. Jeżeli nie, to najwyższy czas to nadrobić. Ok może nie każdy lubi „starą” muzykę, a może poprostu potrzebne jest stworzenie odpowiedniego klimatu do jej słuchania. Kto zna utwór Something stupid w wykonaniu Robina Williams i Nicole Kidman? To posłuchajcie wcześniejszej wersji wykoanywanej w latach 60ych właśnie przez Sinatrę i jego córkę Nancy. Ta wersja znajduje się na obu albumach Romance i  New York, New York. Ale tytułowy utwór tego drugiego to już zna każdy obowiązkowo.

4. Leonard Cohen
More best of Leonard Cohen i Gratest hits.

I znowu dwa albumy. Kolejny wielki głos. Czy ktoś się w ogóle dziwi, że znajduje się w tym wpisie? Czyż nie jest to najbardziej klimatyczny głos, który zaczarowuje w każdym jednym utworze? Jego muzyka dociera pod skórę. Kocham kocham kocham. Chociażby utwór Dance me to the end of love. A swoją drogą, wiecie o czym tak naprawdę jest ta piosenka? Albo Hallelujah…. aaaaa rozpływam się i ma ciarki na całym ciele….

Nawet nie wyobrażam sobie jakie to musiało być wrażenie na koncercie. Niestety już się tego nie dowiem, ale doznania musiały być podwójne.

4. Louis Armstrong
The very best of

Klasyki są poprostu ponadczasowe. No co poradzić. A może mam słabość do retro muzyki? Tak to się chyba teraz okreśa? Album zawiera 40 utworów od lat 20ych do 60ych w jazzowej aranżacji. Niemalże w każdym utworze słychać trąbkę – jego znak rozpoznawczy. No i oczywiście ten charakterystyczny głos.

5. Le Chic de Paris

Muzyka francuska prezentowana przez różnych wykonawców takich jak Carla Bruni, Andrea Bocelli i inni. Ja kupiłam tę płytę ponad rok temu (a może i nawet 2 lata już będzie) w sklepie Tchibo i widziałam, że można ją jeszcze kupić online zajedyne 5€. Są tu utwory od klasycznych chanson po nowoczesne piosenki pop, oczywiście wszystkie po francusku, jakże by inaczej 😉 Bardzo lubię tę płytę i często jej słucham własnie wieczorami, zamykam oczy i widzę siebie w Paryżu, spacerując wzdłuż Sekwany…. 🙂 Ach jak marzy mi się znowu tam pojechać…

Bonus: Gregory Porter
Liquid Spirit

Amerykański muzyk jazzowy o niesamowitej barwie głosu, który zadebiutował albumem Water w 2010 roku. My odkryliśmy go pod koniec 2013, gdy wyszedł ten album. Pamiętam, bo kupiłam tę płytę w prezencie gwiazdkowym mojemu mężowi. Jest to bonusowa propoyzcja, bo nie każdy może lubić jazzową muzykę. Ja aż tak bardzo za samym jazzem nie przepadam, a juz tym bardziej się na nim nie znam. Natomiast ten album lubię od czasu do czasu posłuchać. Jest w niej coś wyjątkowego, co mnie urzekło. Może to ten niezwykły głos.


Czy Wy macie swoje ulubione albumy z klimatyczną muzyką do posłuchania w zimne, ciemne wieczory….? Ciekawa jestem czego lubicie słuchać.


buziaki

Olgietta



 

  1. Szukałam właśnie czegoś takiego! Ostatnio wszystkie piosenki mi się już „przejadły”, a tutaj trafiłam na takie fajne propozycje! zwłaszcza utwór Armstronga mnie kupił – uwielbiam „What a wonderful world” i aż dziwne, że nigdy nie wpadłam na to, żeby przesłuchać też inne jego piosenki, a tutaj La vie en rose też jest świetna! Faktycznie rozgrzewa idealnie na zimowe wieczory 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Close